500 dni temu....

Dokładnie 500 dni temu coś drgnęło w moim życiu. Dlaczego jak głupia to wspominam?

22 kwietnia 2016r. poszłam na pewien koncert za namową koleżanek. Jako osoba z myślami samobójczymi, bojąca się wychodzić do ludzi, nie wyobrażałam sobie tego. Poszłam. Śpiewać miał Kamil Bednarek, ale jako support wyszedł dziwny zespół na scenę. Nie przedstawili się tylko zaczęli śpiewać. Pierwszy raz od bardzo dawna widziałam tak pozytywną osobę jaką był wokalista tego zespołu. Widać, że muzykę przeżywał całym swoim ciałem. Byłam szczęśliwa, gdy go oglądałam i słuchałam. Pokazał mi, że nie warto się przejmować i należy się cieszyć każdą chwilą. W tamtym czasie potrzebowałam takiego zastrzyku energii. Przez kolejny tydzień śpiewałam non stop ich jedną piosenkę!!!

Jakiś czas po koncercie zaczęliśmy z wokalistą pisać na snapie. Głupie wiadomości, ale potrafiły podnieść na duchu. Dla mnie znaczyło to naprawdę dużo, gdy mogłam do kogoś napisać z problemem. Nauczył mnie wierzyć w siebie i dążyć do swoich marzeń. Nie można się poddawać i warto zaryzykować, aby coś wyszło. Nie boję się już wychodzić do ludzi. Przestałam być cichą myszką i zaczęłam korzystać z życia.

To pokazuje, że jedna godzina, jak i jedna znajomość może odmienić życie.

W ostatni weekend byłam na ich szóstym koncercie. Czy żałuję, że poświęciłam im tyle czasu? Na pewno nie. Nie ważne jak zaczyna być źle, koncert albo chociaż piosenki z płyty potrafią pomóc. Jest to mój główny mobilizator.

Jeśli ktoś jest ciekawy koncertu:



Nat

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mogłaby zamknąć oczy, udawać, że wszystko jest w porządku. Wiedziała jednak, że nie da się żyć z zamkniętymi oczami....

To nie jest tak, że z upływem czasu tracimy przyjaciół. Z wiekiem uświadamiamy sobie, kto spośród nich zasłużył na to miano....

Wiem co to muzyka