Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2017

Coś co nas zabija to tylko i wyłącznie strach...

Obraz
Strach czyli coś co towarzyszy mi od kilku dni stał się nieodłączną częścią mnie.  Dopiero teraz zaczęłam myśleć - to chyba było najgorsze co mogłam zrobić. Dlaczego? Uświadomiłam sobie, że przecież za niedługo wszystko się skończy. Całe szczęście panujące w moim serduszku, głowie oraz życiu. Dopiero co odzyskałam przyjaciela, a możliwe, że stracę go na następne 6-9 miesięcy. Przeraża mnie fakt, że nie będzie go obok mnie. To on daje mi każdego dnia powód do uśmiechu. Wiem, że jest to jego marzenie dlatego nie będę mu stawała na drodze. Chcę, aby osiągał swoje cele, ale już mi go brakuje. Budząc się u niego dwa dni temu, zdałam sobie sprawę, że za niedługo znajdzie sobie dziewczynę i rozpocznie następny rozdział, a ja nadal będę tkwiła w tym samym miejscu. Nie mogę mieć pewności, że nie jestem tylko przejściową zabawką. Boję się....                Nat
Obraz
To jest aż niesamowite, że można tak za kimś tęsknić jak ja w tej chwili. Człowiek niespostrzeżenie przywiązuje się do drugiej osoby i nie potrafi funkcjonować bez niego. Każdą czynność przerywa ci myśl, czy może przypadkiem nie napisał, albo nie zadzwonił. Najgorzej jest, gdy sama nie chcesz do niego zadzwonić, bo boisz się, że będziesz mu przeszkadzać. Oczywiście wymysły te nie są bezpodstawne - przez trzy wcześniejsze dni co do niego dzwoniłaś on akurat był zajęty, robił coś, spotykał się, gdzieś szedł. I chociaż mówił, że nie przeszkadzasz, to widoczne było, że nie były mu te telefonu po drodze. Więc czekasz, i czekasz, i czekasz. W sumie zadzwoniłabyś tylko po to aby usłyszeć jego głos, ale pewnie gdy ty się już zbierzesz na odwagę, to on już pójdzie spać, aby wstać na 6 do pracy. Nie możesz się doczekać następnego spotkania. Chociaż widzieliście się cztery dni temu, masz wrażenie jakby minęły wieki.  Chciałabyś znowu zasnąć w jego ramionach i czuć się bezpiecznie, mając w...

Patriotyzm to żywe poczucie zbiorowej odpowiedzialności....

Razem z harcerzami wzięłam dzisiaj udział w obchodach 11 listopada. Niby nic wielkiego, warta w kościele oraz przy pomniku Powstańca Śląskiego. Stojąc z boku przyglądałam się tym dzieciom, które skupione starały się jak najlepiej spełnić swój patriotyczny obowiązek. Wtedy tak sobie przypomniałam jak sama byłam w ich wieku i robiłam to samo. Chociaż nie jest to najprzyjemniejsze zajęcie stać dwie godziny na baczność, ale każda osoba wie, że robi to po coś. Jest to nasz sposób na oddanie hołdu tym, którzy walczyli abyśmy mogli żyć w wolnym kraju.  Mam dwa podsumowania tego dnia. Pierwsze to to jak z roku na rok jest więcej dzieci i młodzieży, którzy chcą wziąć udział w takich obchodach. Pomyśleć, że dwa lata temu nie było nas nawet połowa z tego ile w tym roku. Mega to cieszy jak możemy wlać w takie osoby choć trochę patriotyzmu. Drugie to jak czas szybko płynie. Tak jak napisałam, pamiętam siebie jako małą dziewczynkę, która sześć czy siedem lat temu stała w tym samym kościel...
Czasami po prostu nie ma się już sił.... Nat